Opowieści emigracyjne (1)

Pojechałem z kumplami na ryby. Zatrzymała nas policja. Zawieźli nas na posterunek. Sprawdzili w komputerze i okazało się, że dwa lata temu dostałem dwa miesiące do odsiadki. Po czym powiedziano mi, że mnie nie zamkną i że muszę się odwołać. Miałem na to tylko dwa tygodnie. Skąd miałem wiedzieć, jak to zrobić. Nikt nie umiał mi pomóc i tak zeszło już kilka miesięcy. A teraz jest za późno. Mam dosyć życia w niepewności. Cały czas boję się, że trafię na kontrolę papierów, zatrzymają mnie i zamkną. Chciał bym mieć to już za sobą i móc zacząć wszystko od nowa. A jak Pani myśli, jeżeli mnie teraz zamkną, to dostanę przepustkę na wyjazd do Polski na Boże Narodzenie?”.

 

Tadek pokazuje mi wyrok. Rzeczywiście został skazany na dwa miesiące więzienia za kradzież sześciu trzydziestolitrowych kanistrów paliwa. Kara dwóch miesięcy więzienia za tego typu wykroczenie wydaje mi się zbyt surowa, ale Tadek miał już do czynienia z wymiarem sprawiedliwości i nie jest to jego pierwszy wyrok. Dzwonię więc na komisariat. Sympatyczny policjant wyjaśnia mi procedurę. Prawdopodobieństwo, że Tadek znajdzie się w więzieniu jest jego zdaniem niewielkie, radzi jednak, żeby Tadek zgłosił się do komisariatu policji w pobliżu miejsca zamieszkania, aby uregulować swoją sytuację. Współpracujący z Parabolą adwokat radzi, by pójść do Sądu (Tribunal de Grande Instance), spotkać się z sędzią penitencjarnym i złożyć podanie o zamianę kary więzienia na inny sposób odbycia wyroku. Tak właśnie zrobiliśmy. Tadek ma już wezwanie do sędziego na 4. lutego.

Grzegorz ma 48 lat. Zgłosił się do Paraboli z prośbą o pomoc w zredagowaniu listu motywacyjnego o przyjęcie na kurację odwykową dla alkoholików. Opowiada nam swoją historię: „Przyjechałem do Francji w 2000 roku do pracy na budowie na okres trzech miesięcy. Podpisałem umowę z francusko-polską firmą. Pracowałem ciężko przez te trzy miesiące, lecz nie doczekałem się nigdy wypłaty. Wstydziłem się wrócić do Polski i przyznać, że dałem się wyrolować. Wylądowałem na ulicy, spotkałem innych Polaków w podobnej sytuacji. Zacząłem pić, żeby zapomnieć. Od czasu do czasu pracowałem na czarno i tak zleciało. W 2007 roku znalazłem w końcu legalną pracę, ale też nie miałem szczęścia. Po trzech dniach wyskoczył mi dysk, bo kręgosłup nie był przyzwyczajony do wysiłku. Dwie operacje i dwa lata rehabilitacji. Znów uciekłem w alkohol. Teraz postanowiłem z tym skończyć. Mój syn żeni się za rok, więc chcę być w formie na wesele.”

Jacek, Leszek, Marek i Paweł pracowali dla tego samego przedsiębiorstwa, co Grzegorz, jako kierowcy ciężarówek i wszyscy zostali tego samego dnia w karygodny i niezgodny z prawem sposób zwolnieni z pracy. Wypełniliśmy dla nich podania o pomoc adwokacką z urzędu. Wszyscy czterej domagają się od byłego pracodawcy zaświadczeń do urzędu pracy (niezbędnych, by można było obliczyć przysługujący im zasiłek dla bezrobotnych), uregulowania zaległej pensji, wypłacenia odpraw oraz pieniędzy za nadgodziny i niewykorzystany urlop. Sprawa jest skomplikowana. Będą więc zmuszeni pójść z nią do sądu. Na dodatek firma, dla której pracowali ma już zatargi z wymiarem sprawiedliwości.